Jak prowadzić notatki degustacyjne wina
Spis treści
Notatki degustacyjne to najprostszy sposób na zamianę przypadkowych łyków w prawdziwą wiedzę o winie. Twój mózg zapomina o wiele szybciej, niż byś chciał, a karta z notatkami pamięta wszystko: aromaty, emocje i to, czy warto wrócić po kolejną butelkę.
Zauważyłem to pewnego razu, gdy poleciłem przyjacielowi malbeca, który przed rokiem zachwycił mnie przy kolacji. Kupiłem, otworzyłem, spróbowałem… i okazało się, że moje wspomnienie miało się do rzeczywistości jak opis filmu oglądanego przez telefon. Od tamtej pory zawsze mam przy sobie notes albo telefon.
W tym wpisie przeprowadzę Cię przez cały proces krok po kroku. Zaczniesz od przygotowania odpowiednich warunków degustacji, przez zapisanie podstawowych danych o butelce, aż po szczegółową ocenę wyglądu, aromatów, smaku i struktury wina. Na koniec dowiesz się, jak sformułować ogólne wrażenie i nadać winu własną, uczciwą ocenę.
Nie potrzebujesz do tego sommelierskiego dyplomu ani drogiego sprzętu. Potrzebujesz jedynie ciekawości, chwili skupienia i ochoty na trochę winnej zabawy. Zaczynajmy!
Po co prowadzić notatki degustacyjne?
Powiem Ci szczerze… przez długi czas sądziłem, że notatki degustacyjne to zabawa dla ponurych księgowych od wina. Nic bardziej mylnego. To najszybsza droga do prawdziwego rozwoju kubków smakowych i najlepsza inwestycja w Twoje przyszłe zakupy winiarskie.
Trening zmysłów, który naprawdę działa
Kiedy siadasz do kieliszka z kartką i długopisem, zmuszasz swój mózg do faktycznej pracy. Zamiast machnąć winem i stwierdzić “hm, dobre”, zaczynasz szukać konkretnych aromatów, nut i tekstur. Czereśnia czy wiśnia? Skórka chleba czy masło? Każde takie drobne rozpoznanie buduje Twoją bibliotekę doznań. Im więcej to uprawiasz, tym więcej zaczynasz wyczuwać… a to uzależnia bardziej niż samo wino.
Twoje preferencje ewoluują, a Ty o tym nie wiesz
Zaskoczy Cię, jak bardzo zmienia się Twój gust. Wina, które kiedyś kochałeś, po roku mogą Cię nudzić, a butelki, których nie znosiłeś, nagle stają się ulubionymi. Bez notatek ta ewolucja dzieje się gdzieś w tle i nie masz pojęcia, co się wydarzyło. Z notatkami widzisz własną drogę czarno na białym… i to jest fascynujące.
Ostatnio przeczytałem swoje zapiski sprzed trzech lat i wybuchnąłem śmiechem. Opisałem wtedy pewną Rioję jako “agresywną i dziwną”. Dziś to jeden z moich stałych gości na stole. Gdybym nie zapisał tamtych wrażeń, nawet bym nie wiedział, że kiedyś myślałem inaczej.
Zakupy bez ruletki
Notatki to też sprzymierzeniec Twojego portfela. Zamiast kupować na ślepo i modlić się, żeby trafić, sięgasz po swoje zapiski i wiesz dokładnie, co Ci się podoba. Przyda się to w pięciu sytuacjach:
- Kiedy sprzedawca pyta, jakie wino lubisz, a Ty odpowiadasz konkretnie, a nie “no, takie wytrawne chyba”
- Kiedy porównujesz roczniki tego samego producenta
- Kiedy chcesz wrócić do wina, które zachwyciło Cię na wakacjach trzy lata temu
- Kiedy planujesz kolację i dobierasz butelkę do konkretnej potrawy
- Kiedy ktoś pyta Cię o rekomendację, a Ty masz gotową, uzasadnioną listę
Jest jeszcze jeden, subtelny bonus. Kiedy otwierasz tę samą butelkę po kilku latach, Twoje notatki pozwalają śledzić, jak wino dojrzewa w butelce. Porównanie wrażeń sprzed lat z dzisiejszym kieliszkiem to jak podglądanie wina w podróży przez czas. Mało rzeczy w świecie winiarskim daje taką satysfakcję.
Przygotuj się do degustacji
Warunki degustacji decydują o tym, co trafi do Twoich notatek… jeśli Twoje zmysły będą walczyć z zapachami kuchni albo z lodówkowym chłodem, zapiszesz chaos zamiast faktycznych wrażeń. Solidne przygotowanie zabiera dosłownie chwilę i nie wymaga żadnego profesjonalnego laboratorium… warto więc przejść przez kilka prostych kroków.
Wybierz moment i miejsce
Szukaj miejsca cichego i zapachowo neutralnego… chcesz, żeby Twoje zmysły skupiły się na kieliszku, a nie na kolacji dochodzącej z piekarnika. Odstaw świeże kwiaty ze stołu, zgaś pachnące świece i poproś domowników o dzień przerwy od perfum.
Nie degustuj też zaraz po mocnej kawie, miętowej paście do zębów ani ostrych potrawach… te smaki długo goszczą na podniebieniu i skutecznie przysłaniają subtelności każdego wina. Wybierz chwilę, kiedy jesteś wypoczęty, nic Cię nie goni i możesz spokojnie poświęcić uwagę każdemu kieliszkowi.
Neutralizuj zmysły między winami
Między kolejnymi winami rób podniebieniu krótkie wakacje… wystarczy łyk niegazowanej wody i kęs neutralnego pieczywa albo niesłodzonego krakersa. Odpuść słone paluszki, sery i czekoladę, bo one grają pierwsze skrzypce i podmieniają smaki wina. Chodzi o równe warunki dla każdej butelki z osobna.
Zadbaj o właściwą temperaturę
Temperatura potrafi odmienić charakter wina w obie strony… białe wyjęte prosto z lodówki ledwo szepcze do nosa, bo chłód tłumi aromaty.
Czerwone w rozgrzanym salonie gubi finezję i głośno gra alkoholem.
👍 Dlatego białe wyciągnij z lodówki chwilę wcześniej, a czerwone delikatnie schłodź… klasyczna pokojowa temperatura bywa w naszych mieszkaniach wyraźnie za wysoka.
Postaw na jednakowe kieliszki
Nie potrzebujesz całej witryny szkła… wystarczy Ci jeden kształt dla wszystkich porównywanych win. Kieliszek na wysokiej nodze, zwężający się ku górze, zbiera aromaty dokładnie tam, gdzie zanurzasz nos. Identyczne kieliszki gwarantują ponadto uczciwe porównanie… różnice, które wychwycisz, będą pochodzić z wina, a nie ze szkła.
Przygotuj narzędzia do notowania
Notes i długopis przygotuj przed otwarciem pierwszej butelki… szukanie zeszytu po drugim łyku kończy się zawsze tak samo, czyli błyskawicznie ulotnioną myślą. Ja trzymam notes zawsze po lewej stronie kieliszka, żeby wystarczyło jedno spojrzenie w dół. Telefon z aplikacją do degustacji też działa, pod warunkiem że wyciszysz powiadomienia… nic nie urywa skupienia jak pingująca grupa rodzinna.
Przed odkorkowaniem pierwszej butelki odhacz po kolei:
- niegazowana woda w zasięgu ręki
- kromka neutralnego pieczywa albo niesłodzonego krakersa
- jednakowe kieliszki dla każdego porównywanego wina
- notes i długopis gotowe do działania
- wyciszony telefon i brak pośpiechu
Taki komplet wystarcza w zupełności… Twoje zmysły dostają równe i spokojne warunki, a każda zanotowana myśl opisuje wino zamiast okolicznych zakłóceń. Zostaje już tylko najprzyjemniejsza część całego przedsięwzięcia, czyli samo degustowanie.
Zapisz podstawowe informacje o winie
Zanim zaczniesz rozpisywać się o aromatach wiśni i nutach wanilii, złap podstawowe dane… bo uwierz mi, za trzy miesiące nie będziesz pamiętać, czy to było z Bordeaux, czy z działki u wujka. Podstawowe informacje to fundament każdej notatki degustacyjnej, bez którego reszta traci wartość.
Co dokładnie zapisać
Zacznij od nazwy producenta i regionu pochodzenia. To brzmi banalnie, ale etykiety potrafią być kręte jak labirynt… Ja raz kupiłem wino “na pamięć” i później przez godzinę szukałem w sklepie butelki, której nazwa w mojej głowie brzmiała jak zaklęcie. Dopisz też rocznik i szczep winogron, bo to właśnie te dwa elementy najczęściej decydują o charakterze trunku.
Kolejna sprawa to cena i miejsce zakupu. Nie po to, żeby się chwalić (albo wstydzić)… Chodzi o czysto praktyczną rzecz. Gdy trafisz na perełkę, chcesz wiedzieć, gdzie ją kupić i ile zapłaciłeś. A gdy butelka okaże się niewypałem, masz od razu ostrzeżenie na przyszłość.
Kontekst ma swoje prawa
Data degustacji to absolutna podstawa… no chyba że prowadzisz jeden notes dziennie, co byłoby i tak rodzajem talentu. Zapisz też warunki, w jakich degustowałeś. Kto był z Tobą, co jedliście, jaka była okazja.
Dlaczego to takie ważne? Bo wino smakuje inaczej przy kolacji z przyjaciółmi, a inaczej pijane samotnie w poniedziałek wieczorem. Kontekst potrafi wyostrzyć albo przytłumić niektóre odczucia. Gdy po pół roku porównasz swoje notatki, zobaczysz np. że ta sama butelka zachowała się zupełnie inaczej w różnych warunkach. Takie obserwacje uczą więcej niż niejeden podręcznik.
Twoja checklistka podstawowa może wyglądać tak:
- Nazwa producenta i region pochodzenia
- Rocznik i szczep winogron
- Cena i miejsce zakupu
- Data degustacji
- Warunki degustacji (towarzystwo, jedzenie, okazja)
Ta część notatki zajmuje dosłownie minutę, a ratuje Cię przed wiecznym “ale jak to się w sumie nazywało?”. Pamiętaj, że w degustacji liczy się systematyczność… nawet taka najprostsza.
Oceń wygląd wina
Zanim wino dotknie Twoich ust, mówi do Ciebie przez kieliszek… i to całkiem sporo! Wygląd to pierwszy etap każdej degustacji, który da Ci solidne podpowiedzi o wieku, szczepie i kondycji wina. Wystarczy kilka sekund skrupulatnej obserwacji, żeby zebrać cenne informacje. Wino oceniaj na białym tle, najlepiej przy świetle dziennym… i tak, trzymanie kieliszka za trzonek to nie pozerstwo, tylko praktyka.
Przejrzystość i klarowność
Podnieś kieliszek na wysokość oczu i spójrz przez wino na światło. Zdrowe wino powinno być klarowne… mętne może sygnalizować wadę, choć nie zawsze! Niektóre wina naturalne czy niefiltrowane bywają naturalnie przydymione i to ich znak rozpoznawczy. W notatkach zapisz, czy wino jest kryształowe, jasne, czy raczej zamglone. Zaznacz też, czy mętność wygląda na zamierzoną przez producenta.
Intensywność koloru
Przechyl kieliszek na bok i spójrz na wino na białym tle… kolory mówią więcej, niż myślisz. Młode wina czerwone zwykle są intensywnie purpurowe, a z wiekiem bledną do ceglastych i rdzawych odcieni. Wina białe działają odwrotnie… startują blado, a z czasem złocą się aż po bursztyn. Gęsty, ciemny kolor podpowiada często, że szczep ma grubą skórkę albo rocznik był ciepły.
Odcień i jego niuanse
To moja ulubiona część, bo polega na grze w „do jakiego to jest podobne?”. Opisuj odcień konkretnie… rubinowy, granatowy, fioletowy, ceglasty? A może złocisty, słomkowy, zielonkawy? Precyzyjne porównania robią notatki żywymi i łatwiej je potem odtworzyć z pamięci. Zwróć też uwagę na obwódkę przy brzegu wina… wąska i purpurowa to młodość, szeroka i pomarańczowo-brązowa to wiek.
Lepkość i „łzy” na ściankach kieliszka
Zakręć winem w kieliszku i obserwuj, co zostaje na ściankach. Spływające wolno „łzy” albo „nóżki” to efekt gliceryny i alkoholu… im wolniej opadają, tym pełniejsze i mocniejsze wino. Cząstki alkoholu parują szybciej od wody i ciągną za sobą płyn. Zanotuj wrażenia jako lekkie, średnie albo obfite… to świetna wskazówka, czego spodziewać się dalej w ustach.
Analizuj aromaty
Nos to Twój najcenniejszy degustator, więc poświęć zapachom chwilę dłuższą niż samemu smakowi… Większość tego, co nazywamy smakiem wina, to tak naprawdę aromaty, które docierają do Ciebie nosem, także retronosowo, gdy wino jest już w ustach. U mnie trwa to zwykle minutę… albo trzy, zanim pierwsze łyknięcie w ogóle trafi do ust.
Zacznij od intensywności
Zanim zaczniesz rozpoznawać konkretne zapachy, oceń po prostu… jak mocno pachnie. Kręć kieliszkiem, wąchaj i zapisz, czy aromat jest wyraźny i intensywny, czy raczej zamknięty i subtelny. Ja używam prostej skali od jedynki do piątki, bo przeciętność to nudna sprawa. Słaby, ledwo wyczuwalny zapach to cenna informacja… może wino potrzebuje chwili oddechu, a może rocznik po prostu nie dopisał.
Pierwsze wrażenia, czyli bukiet pierwotny
Po intensywności czas na pierwsze skojarzenia. Bukiet pierwotny, zwany też odmianowym, to zapachy pochodzące wprost z winogron… czereśnie w sangiovese, agrest w sauvignon blanc, fiołki w nebbiolo.
Zapisuj pierwsze wrażenie natychmiast, bo znika szybciej niż dobra okazja na przecenionej półce. Nie filtruj skojarzeń, nawet jeśli wydają się dziwne. Raz zapisałam, że wino pachnie jak szafa mojej babci… i okazało się, że to była wanilia ze starzenia w dębie, więc co najmniej punkt dla instynktu.
Główne nuty zapachowe
Teraz drąż głębiej i rozpoznaj dominujące nuty. Sprawdzonym sposobem jest podzielenie aromatów na kategorie, które ułatwiają porządkowanie wrażeń:
- owocowe… cytrusy, jagody, brzoskwinie, jabłka
- kwiatowe… róże, akacja, fiołki
- ziołowe i roślinne… tymianek, skoszona trawa, liść pomidora
- przyprawowe… pieprz, goździki, wanilia
- mineralne i ziemiste… krzemień, skała, grzyby, leśna ściółka
Nie musisz nazwać aromatu co do joty… wystarczy, że zapiszesz kategorię i swoje skojarzenie. Pamiętaj, że nie ma złych odpowiedzi, są tylko Twoje odpowiedzi.
Nuty drugorzędne i trzeciorzędne
Tu robi się naprawdę ciekawie. Nuty drugorzędne to efekt fermentacji… myślisz maślanka, chleb na zakwasie, śmietanka. Nuty trzeciorzędne pojawiają się dzięki starzeniu w beczce lub butelce… dym, skóra, tytoń, karmel, cedr. Gdy zaczniesz rozróżniać te warstwy, Twoje notatki przeskoczą z poziomu „pachnie owocami” na poziom, którym możesz się pochwalić przed znajomymi. Warstwy te rozwijają się w kieliszku z upływem minut, więc notuj, co się zmienia… często wino po kwadransie to zupełnie inna historia.
Koło aromatów, czyli Twoja ściągawka
Gdy słowa Ci się kończą, a wino wyraźnie coś Ci chce powiedzieć, sięgnij po koło aromatów. To schemat, który grupuje zapachy w kategorie i podkategorie, od owoców po chemikalia. Wystarczy, że wiesz, że czujesz coś czerwonego i owocowego… koło podpowie Ci, że to może być malina, wiśnia albo truskawka. Trzymam wydrukowane koło w szufladzie z korkami i sięgam po nie regularnie. Z czasem zauważysz, że coraz rzadziej zaglądasz do ściągawki, bo Twoja osobista biblioteka zapachów rośnie z każdą degustacją.
Opisz smak i strukturę
Przełknięcie pierwszego łyka to moment, w którym Twoje notatki nabierają naprawdę konkretnej treści… i to właśnie tutaj zapisujesz najważniejsze informacje o smaku i strukturze wina. Zaczynam zawsze od pierwszego wrażenia w ustach, bo ono mówi mi, czy wino jest od razu wyraziste, czy raczej nieśmiałe i zamknięte. Wystarczy kilka słów, żeby uchwycić ten moment, zanim zniknie.
Intensywność smaku
Zapytaj siebie wprost: jak mocno to wino „mówi”? Czasem smak jest niczym fajerwerki, które eksplodują na podniebieniu od pierwszej sekundy. Innym razem mamy subtelny szept, w który trzeba wsłuchiwać się z uwagą. Zapisz to w skali, na przykład od jedynki do pięciu, tak jak robiłeś to z intensywnością aromatów. Spójność skal w notatkach pozwoli Ci później porównywać butelki w tym samym języku.
Cztery filary smaku
Teraz przyszedł czas na rozłożenie wina na czynniki pierwsze. Oceniam je pojedynczo, ale zawsze zapisuję je obok siebie, bo dopiero ich współgra tworzy pełny obraz:
- Słodycz… czy wino jest całkowicie wytrawne, czy wyczuwasz ślad cukru resztkowego? Zwróć uwagę, że słodycz potrafi oszukać, bo dojrzałe owoce w aromacie sugerują słodycz nawet w winach wytrawnych.
- Kwasowość… czy czujesz soczystość i ślinotok, czy raczej płaskość? Kwas to motor wina, nadaje mu świeżość i życie.
- Garbniki… to charakterystyczne uczucie ściągania dziąseł, szczególnie w winach czerwonych. Oceniam je zawsze jako delikatne, średnie lub mocne.
- Alkohol… czy czujesz delikatne ciepło w gardle, czy mocny „piekący” finisz? Zapisz swoje wrażenie, bo temperatura podania potrafi je zmienić.
Ciało wina
Ciało to coś, co lubię opisywać jako różnicę między wodą, mlekiem i śmietaną. Lekkie wino smyka po podniebieniu niczym woda, pełne okrywa je jak śmietana. To uczucie ciężaru i tekstury w ustach. Zapisz, czy wino wydało Ci się lekkie, średnie czy pełne, bo ciało świetnie koresponduje z tym, do jakich potraw wino się nada.
Balans i długość finiszu
Na koniec oceń, czy wszystkie elementy grają razem w zgodzie. Wino zbalansowane to takie, w którym żaden składnik nie krzyczy głośniej niż inne… kwasowość nie gryzie, alkohol nie parzy, a garbniki nie duszą owoców. Osobiście uważam balans za najbardziej wiarygodny wyznacznik jakości w notatkach. Wreszcie finisz: policz w myślach, jak długo smak utrzymuje się po przełknięciu. Krótki, średni czy długi? Im dłuższy, tym wino zwykle bardziej godne zapamiętania… a przynajmniej zapisku w Twoim notesie.
Sformułuj ogólne wrażenie
Ostatni element notatki to Twoja osobista konkluzja, czyli całościowe podsumowanie tego, co czułeś w kieliszku. Zapisz kompleksowość wina, wystaw mu ocenę, zastanów się nad jego potencjałem starzenia i dobierz potrawy, do których pasuje. To właśnie ten fragment notatki okaże się najbardziej przydatny, gdy po roku staniesz przed półką w sklepie i będziesz zastanawiał się, czy sięgnąć po tę samą butelkę.
Kompleksowość wina
Kompleksowość to w praktyce liczba warstw, które odkryłeś w winie… i tempo, w jakim się zmieniały. Zapytaj siebie, czy aromaty i smaki układały się w jedną prostą melodię, czy raczej w całą orkiestrę, gdzie każdy łyk pokazuje coś nowego. Wino proste, jednowymiarowe nie jest złe, ale warto to odnotować, bo czasem masz ochotę właśnie na coś bez skłonności do filozofii.
Zapisz też, czy wino ewoluowało w kieliszku. Jeśli po kwadransie pokazało zupełnie nowe oblicze, to znak, że masz przed sobą butelkę z charakterem. Ja zawsze dopisuję w notatce, ile czasu minęło, nim wino „otworzyło się” w pełni, bo przy kolejnej butelce z tej samej partii już wiem, ile cierpliwości wymaga.
Ocena ogólna
Tu musisz podjąć decyzję… skala punktowa czy opisowa. Skala liczbowa, na przykład od 1 do 100 albo od 1 do 20, świetnie nadaje się do szybkich porównań, bo rzut oka na tabelę od razu pokazuje Twoje faworyty. Ocena opisowa natomiast lepiej oddaje nastrój… zamiast „87 punktów” piszesz „solidne wino na wtorkowy wieczór, nic ponad to”.
Ja łączę oba podejścia. Najpierw stawiam punkty, a obok dopisuję jedno zdanie z esencją mojego odczucia. Po latach takich notatek zobaczysz, że punkty pokazują Ci preferencje lepiej niż niejeden test osobowości. Pamiętaj tylko, żeby oceniać konsekwentnie… to Twoja skala i Twoje zasady, nie trzeba nikomu niczego udowadniać.
Potencjał starzenia
Warto odnotować, czy wino nadaje się do dalszego leżakowania, czy raczej pijesz je teraz na świeżo. Wskazówki znajdziesz we wcześniejszych obserwacjach… wyraźna kwasowość, solidne garbniki i intensywne aromaty to znak, że butelka może zyskać z czasem. Wino miękkie i okrągłe od pierwszego łyka często nie ma już gdzie się rozwijać.
Jeśli podejrzewasz potencjał, zapisz wprost: „spróbować ponownie za 3 lata”. I najlepiej kup wtedy dwie butelki… jedną na dziś, drugą do piwniczki. Z notatki porównawczej sprzed kilku lat korzystasz podwójnie, bo widzisz zarówno ewolucję wina, jak i własną ewolucję jako degustatora.
Rekomendowane pary gastronomiczne
Dopisanie propozycji dań sprawia, że notatka staje się praktycznym narzędziem na przyszłość, a nie tylko wspomnieniem. Zastanów się, co zjadłbyś obok tego wina… i zapisz swoje skojarzenia, nawet jeśli brzmią śmiało. Klasyczne zasady typu „białe do ryb, czerwone do mięsa” traktuj jako punkt wyjścia, nie wyrok.
Kilka pomocy, które ułatwiają dobieranie par:
- kontrast, czyli wyraziste wino potrafi zrównoważyć delikatne danie
- podobieństwo, gdzie pełne wino idzie w parze z treściwym posiłkiem
- lokalna kuchnia, bo wino z regionu zwykle pasuje do potraw z tego regionu
- regionalny charakter wina zapisany w Twoich notatkach jako wskazówka na przyszłość
Jeśli degustowałeś wino do konkretnego posiłku, koniecznie zanotuj, jak wypadła ta para. Takie spostrzeżenia budują Twoją prywatną książkę kucharsko-winiarską.
Czy kupiłbyś to wino ponownie?
To pytanie brzmi prosto, a jest sednem całej notatki. Odpowiedź, najlepiej w jednym zdaniu i bez owijania w bawełnę, streszcza wszystkie wcześniejsze analizy wyglądu, aromatu i smaku. Wystawiona wcześniej punktacja mówi dużo, ale decyzja zakupowa mówi jeszcze więcej, bo zmusza Cię do postawienia się po jednej ze stron.
Zwykle wystarczą trzy opcje… „tak, kupuję od razu”, „może, przy okazji promocji” albo „dziękuję, omijam szerokim łukiem”. Ja dopisuję jeszcze przewidywaną okazję, na którą to wino by pasowało. Taki zapis wygląda niepozornie, ale uwierz mi… to właśnie on uratował mnie niejeden raz przed przytłaczającym wpatrywaniem się w sklepową półkę bez planu.
Twoja przygoda z kieliszkiem i notesem właśnie się zaczyna
Notatki degustacyjne to naprawdę fajny nawyk… Pomyśl tylko, że za kilka miesięcy w Twoim notesie zacznie się regularnie pojawiać historia Twojego podniebienia. Będziesz mógł wrócić do ulubionego rocznika, porównać wrażenia albo po prostu sprawdzić, czy tamto wino z wakacji nadal smakowałoby Ci tak samo. Ja kiedyś zbagatelizowałem jeden porządny notes i do dziś tego żałuję, bo połowa moich degustacyjnych wspomnień bezpowrotnie się ulotniła.
Na początek nie musisz od razu wypełniać wszystkich rubryk jak sommelier na konkursie… Zacznij od podstawowych informacji, koloru, kilku aromatów i ogólnego odczucia. Reszta przyjdzie z czasem, razem z Twoją rosnącą pewnością przy kieliszku. Najważniejsze, żeby notowanie sprawiało Ci frajdę, a nie stresowało rubrykami do uzupełnienia.
A teraz ciekawostka ode mnie… zanim zaczniesz, powiedz, jak brzmi Twoje pierwsze wrażenie z wina, które masz w zanadrzu na wieczór? Ciekaw jestem, czy opiszesz je bardziej kwieciście, czy raczej do bólu konkretnie!