Nieznane historie szlachetnych butelek: tajemnice ważnych hiszpańskich win

Spis treści

Zatrzymaj się na chwilę przy kolejnej butelce, którą trzymasz w ręce. Wygląda zwyczajnie? Być może ukrywa historię bardziej interesującą niż niejeden film sensacyjny.

Zakopane piwnice pełne butelek z czasów wojny domowej, szeregowy winiarze rewolucjoniści przywracający do życia opuszczone winnice, czy mnisi średniowieczni, którzy nie mieli pojęcia, że zakładają fundamenty pod imperium wartego miliardy. Hiszpańskie wino niesie ze sobą opowieści, o których nikt nie mówi podczas degustacji.

Dlaczego Cava, mimo że dorównuje jakością najlepszym szampanom, ciągle pozostaje w ich cieniu? Jak jedna butelka Vega Sicilia zmieniła percepcję hiszpańskich win na całym świecie? Co sprawiło, że brytyjska arystokracja pokochała andaluzyjskie sherry bardziej niż francuskie bordeaux?

Przygotowałem dla Ciebie kolekcję historii, które nigdy nie trafiły na etykiety. Poznasz winiarzy, którzy walczyli z phylloxerą i wykuwali legendy w czasie, gdy Europa trzęsła się w posadach. Odkryjesz, jak katalońscy producenci oszukali Francuzów ich własną bronią i dlaczego niektóre butelki sprzedawane są dziś za cenę luksusowego samochodu.

Każda z tych historii zmieni sposób, w jaki patrzysz na hiszpańskie wina. Na zawsze.

Dynastia Vega Sicilia … wino hiszpańskich królów

Wyobraź sobie XIX wiek, hiszpańską wieś spowitą słońcem, a w niej początek czegoś, co miało stać się legendą. Tak narodziła się Vega Sicilia. To historia o wizji, pasji i odwadze, by pójść pod prąd. W czasach, gdy większość producentów skupiała się na ilości, Vega Sicilia postawiła na jakość, czerpiąc inspirację z francuskich winnic. Ich upór i dążenie do perfekcji szybko zaowocowały winem, które podbiło serca, a co ważniejsze … podniebienia … najpierw hiszpańskiej arystokracji, a potem i królów. To była prawdziwa rewolucja, która pokazała, że Hiszpania potrafi stworzyć wino na miarę tego, co najlepsze w Europie.

Tajemnice produkcji Único … wina dojrzewającego dekadę

unico

Jeśli myślisz o winach z długim stażem w beczce, to Único z Vega Sicilia jest prawdziwym mistrzem. To wino jest legendą, częściowo dzięki swojemu niezwykle długiemu okresowi dojrzewania. Nie chodzi o kilka lat … mówimy o dekadzie! 10 lat w beczkach i butelkach, zanim wino w ogóle opuści winiarnię. Wiesz co to oznacza? Cierpliwość! Winogrona zbierane są tylko w najlepszych latach, a potem rozpoczyna się długa i skomplikowana fermentacja i dojrzewanie w różnych rodzajach beczek. Rok za rokiem wino nabiera charakteru, złożoności i tej niezwykłej głębi, która sprawia, że Único to doświadczenie, a nie tylko degustacja. To jak podróż w czasie, zamknięta w butelce.

Butelka, która zmieniła postrzeganie hiszpańskich win na świecie

Przed pojawieniem się Vega Sicilia na scenie, hiszpańskie wina często kojarzono z prostotą, rzekłbym nawet … z rustyk. Ale butelka Único zmieniła wszystko. Nagle świat zobaczył, że z Hiszpanii może pochodzić wino o złożoności, elegancji i potencjale do długowieczności porównywalnym do najlepszych win francuskich czy włoskich.

Vega Sicilia przetarła szlaki, pokazując, że hiszpańskie apelacje, takie jak Ribera del Duero (gdzie zresztą ma swoją siedzibę), mogą konkurować na najwyższym poziomie. To było jak otworzenie drzwi do zupełnie nowego świata dla hiszpańskiego winiarstwa, inspirując innych producentów do podnoszenia poprzeczki i odkrywania własnego potencjału.

Kolekcjonerska wartość i inwestycyjny charakter butelek

No dobra, powiedzmy sobie szczerze. Butelki Vega Sicilia, zwłaszcza te starsze roczniki Único, to nie są wina na codzienne popijanie do obiadu. To prawdziwe białe kruki, poszukiwane przez kolekcjonerów na całym świecie. Ich wartość rośnie z czasem, niczym dobre akcje na giełdzie. To nie tylko zasługa jakości wina, ale też aury legendy, która otacza tę winiarnię.

Posiadanie butelki Vega Sicilia to dla wielu symbol statusu, pasji i głębszego zrozumienia winiarskiego świata. Ceny na aukcjach winiarsko-kolekcjonerskich potrafią przyprawić o zawrót głowy, co czyni z tych win nie tylko przyjemność dla podniebienia, ale też całkiem ciekawą inwestycję. Ale pamiętaj … prawdziwa przyjemność z Vega Sicilia to w końcu chwila, gdy korek opuszcza szyjkę… nawet jeśli to chwila wyczekana latami!

Rioja … od średniowiecza do współczesności

Winiarstwo w regionie Rioja, położonym w północnej Hiszpanii, ma naprawdę długą i fascynującą historię. Wyobraź sobie, że pierwsze wzmianki o winie z tych terenów pochodzą już z X wieku! To się nazywa tradycja, prawda? Przez wieki o rozwoju winnic dbali przede wszystkim mnisi. Klasztory, takie jak San Millán de la Cogolla (które przy okazji są na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, wow!), często miały swoje winnice i doskonaliły techniki uprawy winorośli oraz produkcji wina. To właśnie dzięki ich pracy i zaangażowaniu Rioja zaczęła zyskiwać na znaczeniu.

Phylloxera jako katalizator zmian … niespodziewany zwrot w historii

Ale żadna opowieść o Rioja nie byłaby pełna bez wzmianki o phylloxerze. Ten maleńki, wredny owad, który w XIX wieku niszczył winnice w całej Europie, dotarł również do Hiszpanii. Choć zniszczył mnóstwo upraw, paradoksalnie stał się też katalizatorem zmian. Francuscy winiarze, uciekający przed plagą, przenieśli się do Rioja, przynosząc ze sobą swoje wiedzę i techniki. To właśnie dzięki nim zaczęto szczepić lokalne winorośle na amerykańskich podkładkach, odpornych na phylloxerę. Ten kryzys zmusił producentów z Rioja do modernizacji, do myślenia o przyszłości i do wprowadzenia innowacji, które miały kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju regionu.

Marqués de Riscal i Marqués de Murrieta … rywalizacja, która ukształtowała region

Wspomniani francuscy winiarze zainspirowali również lokalnych przedsiębiorców. Dwóch z nich, Marqués de Riscal i Marqués de Murrieta, odegrało kluczową rolę w kształtowaniu nowoczesnego oblicza Rioja. Choć często postrzegani jako rywale, obaj wnosili do regionu nowe pomysły. Murrieta, na przykład, jako jeden z pierwszych wprowadził do Hiszpanii beczki z dębu z Bordeaux i metody dojrzewania wina, które znamy dzisiaj. Riscal z kolei postawił na innowację i marketing, co pomogło wypromować wina z Rioja na szerszą skalę. To ich wizje i rywalizacja napędzały rozwój regionu, podnosząc poprzeczkę dla wszystkich innych producentów. Dzięki nim wina z Rioja zaczęły zdobywać międzynarodowe uznanie.

Skrywane historie bodegas podczas wojny domowej

Niestety, historia Rioja to nie tylko sukcesy. Hiszpańska wojna domowa (1936-1939) odcisnęła swoje piętno również na tym regionie. Wiele bodegas (hiszpańskich winiarni) musiało zmierzyć się z poważnymi problemami. Produkcja wina spadła, winnice były zaniedbane, a handel znacznie utrudniony. Niektóre historie są skrywane do dziś … opowieści o tym, jak właściciele winiarni próbowali chronić swoje zapasy wina przed zniszczeniem, ukrywając cenne butelki w piwnicach lub nawet zakopać je w ziemi. To świadczy o tym, jak ważnym elementem życia i dziedzictwa kulturowego było wino dla mieszkańców Rioja, gotowych ryzykować, aby je ocalić dla przyszłych pokoleń.

Cava … hiszpański bąbelkowy sekret

Wiesz co? Zawsze miałem słabość do bąbelków. Jest w nich coś magicznego, coś co od razu poprawia humor. A jeśli myślisz o winach musujących, to pewnie od razu przychodzi Ci na myśl szampan. Ale Hiszpania też ma swojego asa w rękawie … Cavę. I to jest historia, której warto posłuchać.

Jak katalońscy producenci stworzyli alternatywę dla szampana

Zacznijmy od pytania: dlaczego właściwie ktoś miałby szukać alternatywy dla szampana? Szampan to przecież król win musujących, synonim luksusu i celebracji. Ale w XIX wieku, kiedy winiarstwo ewoluowało w zastraszającym tempie, kilku sprytnych Katalończyków pomyślało sobie: „A może by tak zrobić coś podobnego u nas?” Mieli ku temu warunki … świetne winogrona i chęć do eksperymentowania. No i tak to się zaczęło. Nie chcieli po prostu kopiować, chcieli stworzyć coś swojego, co mogłoby konkurować z najlepszymi. I udało im się.

Rodzina Raventós i początek winiarskiej rewolucji

Jeśli mówimy o Cavie, nie sposób pominąć rodziny Raventós. To oni, a konkretnie Josep Raventós Fatjó, są często uznawani za pionierów Cavy. W 1872 roku, po podróży do Szampanii, gdzie poznał tajniki produkcji szampana, wrócił do Hiszpanii i zastosował tę samą metodę, nazywaną metodą tradycyjną (lub método tradicional), do lokalnych winogron. Tak! Hiszpańskie bąbelki, robione tak samo jak te francuskie! To było spore wydarzenie, mała rewolucja w hiszpańskim winiarstwie. Dali początek czemuś zupełnie nowemu, co z czasem miało podbić serca miłośników wina.

Ukryte piwnice i produkcja podczas niestabilnych czasów

Historia winiarstwa, jak widać na przykładzie Riojy, nie jest usłana różami. Wojny, kryzysy… to wszystko wpływa na produkcję. Tak było też w przypadku Cavy. Kiedy Hiszpania przechodziła przez trudne czasy … wspomnianą już wojnę domową i jej następstwa … winiarze musieli być sprytni. Często ukrywali swoje cenne butelki w głębokich piwnicach, czekając na lepsze czasy. Wyobraź sobie tylko te ciemne, kamienne tunele wypełnione po brzegi butelkami Cavy, czekającymi w ciszy na swój moment. To jest dopiero historia! Produkcja mimo wszystko trwała, ale w cieniu, z dala od zgiełku i niepewności. To pokazuje determinację i pasję ludzi, którzy wierzyli w swój produkt.

Dlaczego Cava pozostaje w cieniu Szampana mimo porównywalnej jakości?

No właśnie. To jest pytanie, które często mi zadaję. Mamy Cavę robioną metodą tradycyjną, często porównywalną jakością do szampana, a jednak to Szampan jest globalnym symbolem luksusu. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że jest kilka powodów.

Po pierwsze, marketing i postrzeganie. Szampan od zawsze był kojarzony z bogactwem, celebrytami, ważnymi wydarzeniami. Zbudowano wokół niego potężną markę. Cava, choć wspaniała, być może nigdy nie miała tak intensywnej promocji na globalną skalę. Po drugie, cena. Cava jest zazwyczaj znacznie tańsza od szampana, co, paradoksalnie, może sprawiać wrażenie, że jest winem gorszej jakości. W świecie wina, niestety, cena często bywa mylona z jakością. A Cava? To po prostu świetne wino bąbelkowe za rozsądną cenę, idealne na co dzień i na szczególne okazje. I moim zdaniem zasługuje na to, żeby wyjść w końcu z cienia!

Sherry … zapomniana perła Andaluzji

Kiedy myślę o Hiszpanii i winie, do głowy przychodzi mi wiele smaków i historii. Ale Sherry, to coś zupełnie wyjątkowego. Wyobraź sobie słoneczną Andaluzję, gorące powietrze przesycone zapachem pomarańczy i soli morskiej. Właśnie tam, w okolicach miasta Jerez de la Frontera, rodzi się wino o niezwykłej historii i jeszcze bardziej niezwykłym procesie powstawania.

Sherry, to wino wzmacniane, co oznacza, że do fermentującego moszczu dodaje się alkohol, zazwyczaj brandy winne. Ten prosty zabieg zmienia losy wina całkowicie … wpływa na jego moc, stabilność i zdolność do długiego starzenia. Ale to dopiero początek opowieści.

System solera … wieczna opowieść o winie

Najbardziej fascynującym elementem produkcji Sherry jest system solera. To nie jest zwykłe starzenie w beczkach. To dynamiczny proces, w którym wina z różnych roczników są mieszane ze sobą niczym opowieść przechodząca przez pokolenia. Beczki ułożone są w rzędy, jedne na drugich. Najniższy rząd (solera, co po hiszpańsku oznacza “podłoga”) zawiera najstarsze wina, gotowe do butelkowania. Nad nim znajdują się beczki z młodszymi winami (criadera).

solera

Co jakiś czas z najniższego rzędu odlewa się część wina do butelek (maksymalnie 1/3), a puste miejsce uzupełnia winem z rzędu powyżej. W ten sposób młodsze wina “odświeżają” te starsze i przejmują ich charakter. Ten proces powtarza się przez lata, a nawet dziesięciolecia, tworząc spójny styl wina, który jest mieszanką wielu roczników.

Jak Jerez podbiło brytyjskie serca

Historia Sherry i Wielkiej Brytanii to romans trwający wieki. Już od XVI wieku angielscy kupcy doceniali to wino. Jego moc i trwałość sprawiały, że świetnie znosiło długie podróże statkiem. Hiszpania była wtedy jednym z głównych dostawców win do Anglii, a Sherry szybko stało się ulubionym trunkiem brytyjskiej arystokracji. W opowieściach krążą nawet historie o piracie sir Francisie Drake’u, który w 1587 roku “zarekwirował” na statkach w Kadyksie ponad 2900 beczek Sherry, co tylko zwiększyło jego popularność w Anglii! Brytyjczycy z czasem założyli własne firmy w Jerez, które do dziś odgrywają kluczową rolę w produkcji tego wina. Sherry stało się synonimem luksusu, kultury i tradycji, często towarzysząc posiłkom, spotkaniom czy popołudniowej herbatce.

Fino czy Oloroso … wino to samo, historie różne

sanchez romate don jose oloroso sherry

Choć oba są Sherry, Fino i Oloroso to wina o zupełnie innym charakterze, a różnica tkwi w sposobie ich dojrzewania. Fino dojrzewa pod specjalną warstwą drożdży zwaną flor (kwiat). Ta delikatna błona tworzy się na powierzchni wina w beczce i chroni je przed utlenianiem. Dzięki temu Fino jest jasne, wytrawne i ma delikatny, migdałowy posmak. Wyobrażam sobie je jako wino lekkie, idealne do tapas czy owoców morza.

Oloroso, z kolei, dojrzewa bez obecności flor. Jest to wino, do którego dodano więcej alkoholu na początku, co uniemożliwia rozwój drożdży. Wino ma bezpośredni kontakt z tlenem, co prowadzi do procesu utleniania. W efekcie Oloroso jest ciemniejsze, pełniejsze w smaku, z wyraźnymi nutami orzechów, karmelu i suszonych owoców. To wino o większej strukturze, które potrafi towarzyszyć nawet cięższym daniom.

Sherry Vinegar … kulinarny skarb z przypadku

Mało kto wie, że Sherry ma również swój… kulinarny potomek, który zyskał status prawdziwego skarbu. Sherry Vinegar, czyli ocet Sherry, powstaje z wina Sherry, które w procesie utleniania i dojrzewania w systemie solera zmienia się w ocet. To nie jest zwykły ocet winny. Ma intensywny, złożony smak, z wyraźnymi nutami orzechów, karmelu i drewna. Jest gładki, lekko słodkawy i absolutnie fantastyczny do dressingów, marynat, a nawet do wykańczania dań mięsnych czy zup. Kiedyś może był produktem ubocznym, ale dziś jest cenionym składnikiem w kuchniach na całym świecie. To doskonały przykład na to, jak pozornie proste rzeczy mogą zyskać nowy blask i stać się prawdziwym kulinarnym hitem.

Butelki, które zapisały się w historii

Och, ileż te butelki mogłyby nam opowiedzieć, gdyby tylko potrafiły mówić! Niektóre z nich widziały więcej niż niejeden podróżnik. Bywały na królewskich stołach, ukrywały się w piwnicach w czasach wojny, a nawet docierały do najodleglejszych zakątków świata.

Legendarna piwnica El Celler de Can Roca

Zacznijmy od miejsca, które dla wielu jest winiarskim rajem na ziemi … restauracji El Celler de Can Roca. Ten wielokrotnie nagradzany lokal w Katalonii słynie nie tylko z niesamowitej kuchni braci Roca, ale przede wszystkim z piwnicy, która przyprawia o drżenie serca każdego miłośnika wina. To nie jest zwykła piwnica. To jest prawdziwa świątynia wina, w której spoczywa kilkadziesiąt tysięcy butelek.

Wyobraź sobie, że wchodzisz do chłodnego, lekko mrocznego pomieszczenia, a wokół Ciebie setki rzędów butelek. Niektóre wyglądają na młode i rześkie, inne noszą ślady czasu, pokryte lekkim kurzem. To jak podróż w czasie przez najlepsze winiarskie regiony świata. Bracia Roca pieczołowicie zbierali te skarby przez lata, a każdy korytarz ich piwnicy poświęcony jest innemu regionowi. Idziesz „ulicą” Bordeaux, skręcasz w „Piedmont”, a potem wpadasz na urokliwą „Alsację”. Każde wino ma swoje miejsce i swoją historię. To miejsce pokazuje, że wino to część kultury, sztuki i dziedzictwa.

Najdroższe hiszpańskie wina na aukcjach

Ceny niektórych win potrafią zawrócić w głowie. Na aukcjach winiarskie rarytasy osiągają kwoty, o których większość z nas może tylko pomarzyć przy lampce… no, chyba że to butelka sherry za 10 euro (nic jej nie ujmując!). Szczególnie cenne są stare roczniki i butelki, które pochodzą z legendarnych winnic, jak wspomniana wcześniej Vega Sicilia.

Czasem na aukcjach pojawiają się prawdziwe białe kruki … butelki, których jest bardzo mało, a ich historia jest niezwykła. Na przykład, na jednej z londyńskich aukcji w 2013 roku partia 12 butelek Vega Sicilia Único z rocznika 1962 sprzedała się za… ponad 15 tysięcy funtów! To pokazuje, że te wina to nie tylko przyjemność do wypicia, ale też pewna inwestycja. Kto by pomyślał, że wino przechowywane w piwnicy może z czasem zyskiwać na wartości bardziej niż oszczędności w banku?

Zaginione roczniki z czasów wojny domowej

Czasy wojny to zawsze okres niepewności, lęku i utraty. Hiszpańska wojna domowa nie była wyjątkiem. Wielu winiarzy, bojąc się o swoje cenne zbiory, postanowiło je ukryć. Niektóre butelki zakopywano w ziemi, inne zamurowywano w ścianach piwnic, jeszcze inne po prostu wynosiło się w miejsca, o których wiedzieli tylko nieliczni. To były pełne ryzyka działania, ale motywowane chęcią ocalenia dorobku życia.

Przez lata wiele z tych “zaginionych” butelek uznawano za bezpowrotnie stracone. Ale czasem, rzadko, zdarzają się prawdziwe cuda. Kilka lat temu odkryto zapomniane partie starego sherry, ukryte w jednej z bodeg w Andaluzji. Butelki, które przeleżały tam dekady, przetrwały burzliwe czasy wojny i późniejsze lata. Ich odnalezienie było jak odkrycie winiarskiego skarbu. Wino, które przeżyło to wszystko, z pewnością ma w sobie kawał historii do opowiedzenia … nawet jeśli tylko w smaku.

Butelki na królewskich i prezydenckich stołach

Niektóre hiszpańskie wina dostąpiły zaszczytu pojawienia się na stołach najważniejszych osobistości świata. To swoiste “pasowanie” na symbol luksusu, prestiżu i najwyższej jakości. Gdy butelka wina jest serwowana podczas ważnych uroczystości państwowych czy przyjęć dla koronowanych głów, to świadczy o jej wyjątkowości.

Myślę, że jednym z takich win, które regularnie gości na oficjalnych bankietach, jest wspominana już Vega Sicilia Único. Jej długa tradycja i niekwestionowana jakość sprawiają, że jest naturalnym wyborem, gdy chcemy pokazać to, co w hiszpańskim winiarstwie najlepsze. To trochę jak wino z “politycznym paszportem”, które otwiera drzwi do najważniejszych sal świata. Ale co najważniejsze, pokazuje, że hiszpańskie wina zasługują na miejsce wśród najlepszych na świecie, nie tylko na półce w sklepie, ale i na stole, przy którym rozmawiają o losach świata. No, albo po prostu celebrują wyjątkowy moment.

Winiarze-rewolucjoniści zmieniający oblicze hiszpańskiego wina

Kiedy myślę o hiszpańskim winie, często widzę oczami wyobraźni tradycję, wiekowe piwnice i receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ale wiecie co? Historia wina, nawet ta najszlachetniejsza, to także teraźniejszość, tworzona przez ludzi, którzy nie boją się łamać schematów i pisać własne rozdziały. Jest tam spora grupka prawdziwych winiarskich rewolucjonistów, którzy kompletnie zmienili to, jak patrzymy na hiszpańskie butelki i co z nich pijemy. I powiem Szczerze, że dzięki nim hiszpańskie winiarstwo ma się świetnie!

Álvaro Palacios i misja w Priorat

Weźmy na przykład Álvaro Palaciosa. Ten gość to wulkan energii i wizjoner. Kiedy w latach 80. wylądował w Prioracie, region ten był… no cóż, delikatnie mówiąc, zapomniany. Stare winnice, zaniedbane parcele, ciężka gleba … nie brzmi jak przepis na sukces, prawda? Ale Álvaro zobaczył coś więcej. Zobaczył potencjał w tych wiekowych, często porzuconych krzewach, które rosły na stromych, łupkowych zboczach.

Postanowił je wskrzesić i pokazać światu, że Priorat może produkować wina o niesłychanej głębi i charakterze. Jego upór i wiara w ten trudny teren opłaciły się. Dziś Priorat jest jednym z najbardziej docenianych regionów winiarskich Hiszpanii, a wina Palaciosa, jak na przykład niezwykły L’Ermita, osiągają status legend. On dosłownie stworzył ten region na nowo!

Peter Sisseck i narodziny kultowego Pingus

A co powiecie na przypadek Petera Sissecka? Ten Duńczyk w Hiszpanii? Brzmi jak scenariusz filmowy, ale to czysta prawda. Trafił do regionu Ribera del Duero i postanowił stworzyć coś absolutnie wyjątkowego. Nie miał ogromnych winnic, inwestował w małe, stare parcele Tempranillo. Jego podejście było minimalistyczne, skupione na najdrobniejszych szczegółach … od pracy w winnicy po winifikację.

I tak, w 1995 roku, narodziło się Pingus. To wino od razu stało się sensacją. Było inne, odważne, ekspresyjne. Osiągnęło kultowy status, a jego pierwszy rocznik zniknął z rynku w mgnieniu oka. Pingus to dowód, że pasja, precyzja i odrobina szaleństwa mogą stworzyć winną gwiazdę światowego formatu, nawet jeśli stoi za nią skromny Duńczyk.

Mariano García … człowiek stojący za wielkim Vega Sicilia

Nie można mówić o hiszpańskich legendach bez wspomnienia o Mariano Garcíi. Choć przez lwią część kariery był związany z ikoną, czyli Vega Sicilia (o której rozmawialiśmy wcześniej), jego wkład w rozwój tej winnicy był nieoceniony. Przez lata, jako główny winiarz, Mariano był sercem i duszą tej słynnej posiadłości. To on stał za wieloma historycznymi rocznikami Único, pielęgnując styl, który rozsławił Vega Sicilię na całym świecie. Jego wiedza, doświadczenie i niezwykłe wyczucie terroir uczyniły z niego jednego z najbardziej szanowanych winiarzy Hiszpanii. Po odejściu z Vega Sicilia założył własną winnicę, Maurodos, gdzie nadal tworzy wina o wielkim charakterze, pokazując, że jego mistrzostwo wykracza daleko poza jedną markę.

Telmo Rodríguez … odnajdywanie i ratowanie zapomnianych winnic

Na koniec tej ekipy rewolucjonistów, mam dla Was Telmo Rodrígueza. Ten facet to prawdziwy eksplorator hiszpańskich winnic. Zamiast skupiać się na znanych regionach, Telmo wyruszył w podróż po całej Hiszpanii, szukając zapomnianych parceli, starych winorośli i lokalnych odmian, które były na skraju wymarcia. Jeho misja? Odnaleźć i ożywić te winiarskie skarby. Pracuje w rozmaitych regionach, od Galicji po Andaluzję, często w miejscach, gdzie nikt inny nie odważyłby się inwestować. Jego wina z projektu Compañía de Vinos Telmo Rodríguez to nowa interpretacja tego, co hiszpańskie winiarstwo ma do zaoferowania. To dzięki takim wizjonerom jak Telmo odkrywamy (lub odkrywamy na nowo!) niesamowite smaki, które tkwią w zapomnianych zakątkach Hiszpanii.

Co tam, Winiarze? Czyli co nam dziś w duszy grało!

Dzisiaj przewędrowaliśmy razem przez kawał winnej historii Hiszpanii i odkryliśmy sporo tych “nieznanych historii”, o których wspomniałem na początku. Zobaczyliśmy, jak Vega Sicilia stała się winem królów i dlaczego butelki Único to prawdziwe legendy, dojrzewające cierpliwie latami. Dotknęliśmy też Riojy, cofając się do czasów mnichów, a potem skacząc przez phylloxerę i fascynującą rywalizację między Marqués de Riscal a Marqués de Murrieta.

Opowiedziałem Ci o Cavie, tym hiszpańskim bąbelkowym “szampanie”, który powstał dzięki katalońskim rewolucjonistom i ich ukrytym piwnicom. A co z Sherry? Ta zapomniana perła Andaluzji, z jej magicznym systemem solera, kiedyś królowała na brytyjskich salonach. No i nie zapominajmy o winach, które same w sobie są historią … tych z El Celler de Can Roca, tych sprzedanych za bajońskie sumy, czy tych odnalezionych po wojnie domowej.

Poznałeś też kilku winiarskich czarodziejów, tych rewolucjonistów, którzy zmieniają oblicze hiszpańskiego wina … od Álvaro Palaciosa ratującego Priorat, przez Petera Sissecka i jego Pingusa, aż po Mariano Garcíę z Vega Sicilia i Telmo Rodrígueza, który szuka zapomnianych skarbów.

Mam nadzieję, że ta winiarska wyprawa była dla Ciebie równie ekscytująca jak dla mnie! Która z tych historii złapała Cię najbardziej za serce (albo za podniebienie)?